(z)Ręczny ogródek

Można powiedzieć lepiej późno niż wcale… ale jak się ma dwójkę małych dzieci, które łapią od siebie na wzajem, co rusz, jakieś nowe infekcje to lekko nie ma i zdecydowanie lepiej, że w ogóle 🙂 Od kiedy wiedziemy spokojne życie na wsi, czyli od 3 lat, co roku sadzę mój mały ogródek. Same podstawowe warzywa: marchew, pietruszka (do której zupełnie nie mam ręki), rzodkiewka, sałata, cebula, koperek, szczypiorek, seler, por, ogórki i kilka krzaczków truskawek. W tamtym roku robiłam jeszcze podejście do pomidorków koktajlowych ale jakoś słabo wyszły… w tym roku jeszcze się waham czy inwestować 🙂 Na razie zrezygnowałam z pietruszki. Od mamy wezmę sadzonkę naciowej i to mi wystarczy. W każdym razie, w tym roku również pobawiłam się w ogrodnika i… zresztą zobaczcie sami mój (z)ręczny ogródek… mała rzecz a cieszy 🙂 🙂 🙂

 

W moim ulubionym sklepie ogrodniczym ElaWit w Kosakowie kupiłam nasiona i sadzonki truskawek, ogórków i cebuli.

 

 

Następnie cały ogródek przekopałam i wyrównałam grabkami. Przodowniczka pracy jak się patrzy 🙂

 

 

Sadzenie zaczęłam od ogórków.

 

 

Pozostałą część ogródka rozplanowałam sobie na równe grządki. Zobaczcie w prawym górnym roku jakiego miałam pomocnika 🙂

 

 

I tak kolejno: truskawki

koperek…

cebula…

sałata (oprócz sadzonek zwykłej, kupiłam jeszcze nasiona kruchej)…

rzodkiewka…

i marchewka, której zdjęcia zapomniałam zrobić 😉

 

 

Z ziół kupiłam oregano i mięta. Bazyli niestety nie było ale w przyszłym tygodniu ma być dostawa w ogrodniczym więc na pewno coś jeszcze dosadzę 😉

 

 

Z zeszłego roku odbił mi rabarbar i truskawki… także wkrótce na blogu kolejna tarta 😉

 

 

A tak ogródek wygląda w całości. Nie jest duży ale świeże warzywa do zupy w zupełności wystarczy. No i ta mizeria, z ogórków zerwanych prosto z krzaczka… już nie mogę się doczekać!!!