Handmadowe bombki choinkowe

Nie żebym specjalnie czuła magię świąt, tym bardziej, że nawet jeszcze ani razu nie usłyszałam Last Christmas. Ale, jak już większość z Was wie, niedługo będę prowadzić warsztaty ze zdobienia styropianowych bombek dlatego postanowiłam pogrzebać w swoich „skarbach” i odszukać resztki, które zostały po ostatnich świętach. Skoro okazało się, że bombek jest nie wiele no to wypadałoby je ozdobić żeby w wydarzeniu na FB wkleić faktycznie swoje prace. Tym sposobem narodził się również pomysł na posta 🙂

 

Oczywiście zdjęcia „przed”, czyli zwykłych styropianowych bombek, nie mam więc zaczynamy już od drugiego etapu czyli pomalowane bombki schną. Jakoś tak ostatnio wzięło mnie na łącznie żółtego z szarym i czarnym. Wiem, że to trend sprzed dwóch sezonów ale mi do trendseterki daleko więc robię tak ja mi się podoba 🙂 Bombki ponabijałam na wykałaczki do szaszłyków żeby dobrze się malowało a podstawki to już szczyt mojej kreatywności 😉

 

 

Następnie białe bombki zdecoupagowałam serwetką, która teraz będzie dominować w moich prywatnych wnętrzach (niedługo się przekonacie 😉 ). Pozostałe przemalowałam drugi raz, żeby kolor był intensywny a na koniec lakier do drewna dla ładnego połysku. W tym czasie Oliwka wstała z popołudniowej drzemki i lekko zdziwiona patrzyła co to za dziwne lizaczki mama robi 🙂

 

 

Po wyciągnięciu patyczków do szaszłyków, w bombce zawsze zostaje mała dziurka. Ja zapełniam ją jakimś zdobieniem… kolorową szpilką, kokardką, małym kwiatkiem… generalnie, co mi się nawinie pod rękę. 🙂

 

Efekt niby końcowy jak poniżej. Idealne zdjęcia do wydarzenia na FB ale dla mnie za mało.

 

 

Postanowiłam kupić dwa najtańsze lampionu w Jysku i od razu zrobić sobie bożonarodzeniową dekoracje do salonu.

 

 

 

Spodobały się nie tylko mi 😉

 

 

P.S. Wisienka na torcie: początkowo nie miałam pomysłu jak ustawić lampiony do zdjęcia żeby je ładnie wyeksponować dlatego poprosiłam męża o pomoc… efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania 😉 😉 😉