czyli co (z)robić żeby nie (z)wariować ;)

Makramowy zestaw

Ten makramowy zestaw zapowiadałam trzykrotnie… najpierw pokazując kawałek uplecionej makramy, później zdjęcie “w procesie”, które zrobił mi mój mąż a na koniec widzieliście kwietnik o nazwie Zygzak. Dzisiaj przyszedł moment na pokazanie całości.

Ale za nim o tym, nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała, skąd się wziął pomysł. Otóż, jak to zazwyczaj bywa, z przypadku. W marcu dostaliśmy zaproszenie od naszych przyjaciół na wspólną imprezkę. Zresztą na tą samą, na którą zrobiłam sobie pierwszą makramową torebkę (przypomnienie tutaj). Wiecie… to tacy przyjaciele, z którymi widujesz się rzadko, ale jak się spotkacie to tak jakbyście byli sąsiadami i rozmawiali codziennie. A co najważniejsze ,to ludzie z którymi znamy się już dziesięć lat, z którymi przeżywaliśmy nasze wesela, narodziny dzieci, pierwsze kroczki dzieci, wszystkie małżeńskie radości i smutki, wspólne sylwety, grille i takie tam… oj długo mogłabym wymieniać. Ale co najważniejsze, są to tacy przyjaciele, którzy cieszą się z naszych sukcesów, przytulają w porażkach, po prostu zawsze kibicują i wspierają, a nie z uśmiechem na ustach podkradają sposoby na życie. I właśnie z tą dwójką siedzieliśmy wspólnie przy stole, uprawialiśmy tzw “small talk”… i uzgodniliśmy, że potrzebują makramę na kominek 🙂 🙂 🙂

I tak oto zakupiłam 300m sznurka od Hello Bobbiny w kolarze grafit i przystąpiłam do działania. Nie będę ukrywać… rączka drżała ponieważ bardzo mi zależało żeby “klient była zadowolony”. Moi przyjaciele mają pięknie urządzony dom i bardzo chciałam żeby moje (z)ręczne dzieło wpasowało się w ich wnętrze.

Makrama jest moim projektem od początku do końca. Inspiracją był kwietnik zygzak, który spodobała się mojej przyjaciółce. Całość powstawała dobre dwa tygodnie… była kilka razy rozplątywana i zaplatana ponownie. Ale ostatecznie wyszła bardzo ładna (oczywiście moim skromnym zdaniem)… zresztą zobaczcie sami 🙂

 

 

Tak wygląda wersja finalna, już w salonie moich przyjaciół. Jako, że kwietnik był robiony “zdalnie” nie mieliśmy możliwość zrobienia tzw. przymiarki. Finalnie rozmiarowo wyszło idealnie… moja przyjaciółka tylko przemalował sobie drewniany kijek na biało, żeby całość ładnie komponowała się z kominkiem.

 

A kwietnik Zygzak, który już widzieliście 🙂

 

 

A tak wyglądał proces twórczy 🙂

 

 

A tu Panna Dziedziczka (z)Ręcznego Dzieła 😉

 

 

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.